są rzeczy niemożliwe: nieprzespanie porannego seansu Memorii po całonocnej libacji, czerpanie radości z piosenek dżemu i przede wszystkim przeczytanie bez 173 kryzysów egzystencjalnych wszystkich tomów „w poszukiwaniu straconego czasu” Prousta. Krzysztof Warlikowski nie tylko był na tyle wariatem by przeczytać wszystko, ale uznał że zajebistym pomysłem będzie przeniesienie ich na deski teatralne. jego „Francuzi” to 4,5h proces więdnięcia róż. arystokratycznych kwiatów – ładnych, ale pustych i bezbronnych wobec miałkości charakteru i przemijającego czasu. czasu, który namacalnie mija na zegarze zawieszonym nad sceną i za niezasłoniętych roletami oknami na dworze.

admin1 uprawiał hatereading tylko pierwszego tomu – miał ochotę zapierdolić każdego burżujskiego bohatera. u warlika przede wszystkim widać ich słabość i kruchość. bynajmniej nie powoduje ona litości, a bardziej zmusza do myślenia, by nie dać się wsadzić do szklanej klatki odklejki jak przed paru laty stuu w galerii silesia, a teraz siedzący już w nich całodobowo zblazowani intelektualiści bez empatii – żałosne kwiatki w szklarniach które kiedyś spłoną

Tags: , , , ,

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com